Sporymi krokami zbliżała się 50. rocznica ślubu Państwa Fundarskich. Rodzina bliższa i dalsza została powiadomiona, zaproszenia dawno wysłane, a przygotowania do ważnej uroczystości były mocno zaawansowane.

Miejsce świętowania, oczywiste dla wszystkich — restauracja Zacisze, czyli ich wspólny sukces, dorobek życia — miejsce, które uważają za swój drugi dom, a nawet „kolejne dziecko. „Lokal z duszą”. Kuchnia prosto z serca. Atmosfera domowa, miejsce spotkań rodzinnych Tak o Zaciszu mawiali stali bywalcy i nowi klienci w okolicy.

Państwo Fundarscy mogli być naprawdę dumni, że udało im się stworzyć od podstaw tę restaurację. Od 40 lat budowali ją z pasją, zaangażowaniem, z miłością do ludzi, smaku i celebrowania wspólnych szczególnych okazji. Ile to ważnych uroczystości dla nich się tu właśnie odbyło? Ile pozostało rodzinnych wspomnień związanych z tym magicznym miejscem? Chrzciny, Pierwsze Komunie, osiemnastki, a później nawet wesela ich dzieci…

Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany przez wszystkich dzień.

Państwo Fundarscy od samego rana byli bardzo podekscytowani. Uśmiechali się do siebie tajemniczo, a po nocnej naradzie dotyczącej ich wspólnego dorobku życia, spoglądali z nadzieją w przyszłość. Razem postanowili ogłosić tę nowinę właśnie dziś, podczas uroczystości 50 rocznicy ich ślubu w gronie całej rodziny i wśród bliskich znajomych. Ostatecznie, ich stary przyjaciel ze Szwajcarii, który sam prowadził agroturystykę od wielu lat, przekonał ich do tego innowacyjnego pomysłu.

Po wzruszającej mszy św. z okazji złotych godów, po długich życzeniach od wszystkich gości, po wizycie u fotografa z rodziną, wreszcie dostojni Jubilaci zasiedli do stołu w ich ukochanym Zaciszu. Pierwszy przemówił ich najstarszy syn, dziękując gościom za tak liczne przybycie, wznosząc toast za Rodziców i wszystkich obecnych. 

Na koniec przemowy pierworodny tajemniczo ogłosił, że ma dla nich niespodziankę, na którą mają się zgodzić jeszcze przed jej wyjawieniem w obecności grona wszystkich świadków.

Uszczęśliwieni i mocno wzruszeni rodzice wspólnie pokiwali potakująco głowami i zapewnili, że spełnią jego życzenie pod warunkiem, że on również się zgodzi w ciemno na ich propozycję. Emocje sięgały zenitu, zapadła długotrwała cisza, rzadko spotykana w tym gwarnym  miejscu, syn wyraźnie zaskoczony ich reakcją zastygł niczym słup soli.  Po chwili jednak opanował się i bez chwili wahania zgodził się na ten jakże „dziwaczny układ rodzinny”.

To wspólny prezent od całej Rodziny, bliższej i dalszej dla Złotych Jubilatów – podróż dookoła świata w 30 dni. Młodzieńcze marzenie starszego Pana czytającego z wypiekami na twarzy „W 80 dni dookoła świata” Juliusza Verne – ulubionej lektury do poduszki. Córka Państwa Fundarskich, managerka restauracji, ich podpora w pracy, przygotowała dla nich specjalny przewodnik po wszystkich miejscach, które wkrótce mają odwiedzić z najważniejszymi atrakcjami kulturalnymi i przy okazji kulinarnymi, jak przystało na doświadczonych restauratorów.

Oszołomieni nowiną rodzice nie byli w stanie ukryć ogromu emocji, wzruszenie odebrało im mowę i dopiero po dłuższej chwili serdecznie podziękowali Wszystkim zgromadzonym na uroczystości gościom.

Czyżby marzenie sprzed 50 lat miało się wkrótce ziścić? Czy warto było tyle lat czekać? Czy warto było tak ciężko pracować? Czy wreszcie zdrowie i kondycja pozwolą się w pełni cieszyć z wyśnionej podróży życia? A co będzie z ich restauracją? Czy dzieci podołają obowiązkom? Czy załoga, ta sama od wielu lat od kucharza po kelnera, sprosta wyzwaniom? Czy klienci będą nadal zadowoleni?

Pytania i obawy kłębiły się w głowach Jubilatów, jednak to nie był czas, ani miejsce na ich roztrząsanie. Państwo Fundarscy musieli przecież ujawnić własną tajemnicę rodzinną, swój plan na przyszłość, dla kolejnych pokoleń.

Pan Fundarski wstał i poprosił o ciszę. W skupieniu przedstawił swoje nowe zamierzenie: wspólnie z małżonką podjął spektakularną decyzję dotyczącą ich ukochanego miejsca, dzieła ich życia, ich firmy rodzinnej.

Pan Fundarski tłumaczył zgromadzonym, że jego decyzja jako nestora rodu jest dogłębnie przemyślana, skonsultowana z zaprzyjaźnionym od lat mecenasem i wreszcie możliwa do zrealizowania w Polsce. Ta nowa instytucja prawna ma służyć ochronie firmy rodzinnej, zapewniając jej ciągłość, ma umożliwić stabilność biznesu i wielopokoleniową sukcesję. Zresztą wspomniał, że taki model prawny funkcjonuje już w wielu krajach europejskich i wzmacnia rodzinne marki.

I wreszcie po długim wstępie i oczekiwaniom wszystkich zgromadzonych na uroczystości Pan Fundarski z przejęciem oznajmił, że to będzie FUNDACJA RODZINNA!

Autor artykułu

Justyna Szuszkiewicz

Kierownik Biura SLG we Wrocławiu

Czytaj więcej

Kolejna wygrana frankowa z Raiffeisen Bank

Audyt fundacji rodzinnej w Polsce

Nasz Klient znów wygrywa z Bankiem Millennium